wtorek, 21 sierpnia 2012

Recenzja: "Żelazny książę" - Meljean Brook

Opis od wydawcy:
Żelazny Książę Kuszący przygodą, niebezpieczny, surowy steampunkowy świat Żelaznych Mórz, w którym nanotechnologia łączy się z wiktoriańską uczuciowością i… maszyną parową. Gdy Rhys Trahaearn, zwany Żelaznym Księciem, uwolnił Anglię od Ordy, został narodowym bohaterem. W wolnej ojczyźnie zbudował handlowe imperium oparte na legendzie swojego imienia i… strachu. Kiedy w pełen niebezpieczeństw świat Rhysa wkracza inspektor Mina Wentworth, która prowadzi śledztwo w sprawie ciała porzuconego na progu jego domu, Żelazny Książę postanawia, że Mina będzie jego kolejną zdobyczą. Jednak Mina nie może ulec urokowi Rhysa. W jej żyłach płynie krew Ordy i mimo nanotechnologii ulepszającej jej ciało, żyjąc w nieprzyjaźnie nastawionym londyńskim społeczeństwie, ledwo wiąże koniec z końcem. Ten romans zrujnowałby jej karierę i rodzinę, ale prowadząc śledztwo, nie może Żelaznego Księcia unikać… a jego upór w dążeniu do celu sprawia, że trudno mu się oprzeć. Kiedy Minie udaje się ustalić tożsamość ofiary, odkrywa spisek, który zagraża całej Anglii. Żeby uratować swój kraj, Mina i Rhys muszą przemierzyć ziemie, na których roi się od zombi, oraz zdradzieckie wody oceanów. Ale niebezpieczeństwo zagraża nie tylko jej rodakom, gdy Mina poczuje pokusę zrezygnowania ze wszystkiego dla Żelaznego Księcia.

Tytułowy Żelazny Książę to Rhys Trahaearn. To bohater narodowy, który uwolnił przed dekadą Anglię od Ordy. Dziś to niezwykle szanowany jegomość, owiany niemal legendarną przeszłością. Pewnego razu przed jego domem ląduje trup, co oczywiście nie stawia go w dobrym świetle. Sprawą zajmuje się interesująca zdaniem Rhysa, pani inspektor. Żelazny Książę stawia sobie za cel zdobyć piękną Minę, a zadanie zdobycia serca niewiasty niekoniecznie będzie proste...
Sprawa z nieboszczykiem może się też okazać niebezpieczna. Ktoś zdaje się zagrażać Księciu, jak i całej Anglii...

Od razy ostrzegam, że nie jest to książka łatwa. Mamy mnóstwo wątków, a autorka nie szczędzi na akcjach. Niekiedy musiałam dwa razy przeczytać dany fragment, aby w pełni zrozumieć. Mam na myśli, że podczas czytania trzeba się nieco wysylić, co jest dla mnie ogromnym plusem i zaskoczeniem zarazem. Nie jest to kolejna lektura z prostą fabułą jak budowa cepa.

Autorka stworzyła niesamowity świat. Fabuła "Żelaznego Księcia" to najbardziej złożona fabuła, z jaką się w ostatnim czasie zetknęłam. Nic nie jest tutaj przewidywalne, a to pewna nowość.

Mina to niesamowicie skonstruowana bohaterka. To kobieta niezależna, twardo stąpająca po ziemi, niesamowicie silna psychicznie i inteligentna. Takie bohaterki lubię! Nieco dłużej musiałam się przekonać do Rhysa. To taki typowy facet, który myśli, że wszystko mu się należy. To człowiek o stanowczym, twardym charakterze. Bardzo podobał mi się wątek romansowy między tą dwójką bohaterów. A sytuacje intymne opisane zostały z taktem i pewną subtelnością.

Myślę, że "Żelazny Książę" znajdzie uznanie zwłaszcza u fanów znanego już nam cyklu "Protektorat Parasola". Jedynie nasuwa mi się pytanie, dlaczego tak mało wydaje się u nas książek w takim klimacie?

Po skończeniu lektury długo zbierałam myśli. Nie potrafiłam przełożyć swoich wrażeń na pięknie skonstruowaną recenzję. Dalej nie potrafię, bo w mojej głowie tylko "o wow!", "ach!"...
Jestem gotowa na kontynuację tej świetnie zaczętej serii!

Podsumowując: Po "Żelaznego Księcia" naprawdę warto sięgnąć. Jest to lektura kompletnie niebanalna, która wybija się poziomem spośród ostatnio nam zaprezentowanych książek na rynku, więc drogi czytelniku, jeśli masz dość przeciętnych, tylko przyzwoitych książek, to czas sięgnąć po steampunk romance, który, mam nadzieję, wciągnie Cię w swój barwny świat a po przeczytaniu będziesz w stanie tylko powiedzieć "ach!", to na co czekasz? To duży błąd zignorować taką książkę.
Zatem serdecznie polecam!

Ocena ogólna: 9/10!

Książkę dostałam od Wydawnictwa Dwójka Bez Sternika, za co serdecznie dziękuję!

Recenzja do drobnych poprawek

4 komentarze:

Marcepankowa pisze...

O jak fajnie, przyda mi się trochę wysiłku ;)

Tirindeth pisze...

Hmm, dużo ludzi porównuje tę książkę do Protektoratu parasola. Niestety ja Protektoratu nie znoszę, a Żelaznego Księcia kocham. Poza podobną epoką (choć nie zupełnie, bo Żelazny dzieje się w epoce edwardiańskiej), książki wydają mi się całkowicie różne. No i Żelazny jest o niebo lepszy of kors ^^ Super, że powieść Ci się spodobała, ja teraz czekam na kontynuację ^^

Querida pisze...

Bardzo, ale to bardzo chciałabym tę książkę przeczytać. :)

Dalia pisze...

Widzę ze co recenzja to inne zdanie na temat tej książki :) Ale i tak zamierzam sama sie przekonać, ponieważ bardzo lubię ten gatunek :) Cieszę się że oceniasz ją tak pozytywnie ;)

Prześlij komentarz

Proszę, pamiętaj, że każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania, dlatego uszanuj moje.
Komentarze obrażające mnie będą usuwane.