środa, 15 czerwca 2011

Recenzja: "Anioły stąd odeszły" - Heidi Hassenmuller

Opis wydawcy:
Wraz ze śmiercią babci Birgit umarła również miłość. Teraz to rozumiała. A jeśli anioły w ogóle istnieją, to babcia była jej aniołem. Kochała ją. Szkoda, że nie została jej aniołem stróżem.
Ciocia Renata wierzyła w anioła stróża. Czasami, jak powiedziała, czuła nawet muśnięcie jego skrzydeł. Pięknie!
Jeśli człowiek wierzy w anioły, to może również wierzyć w to, że jest chroniony. Że istnieje ktoś, kto w ostatniej chwili przeszkodzi mu wskoczyć pod nadjeżdżający pociąg. Że anioł stróż wyjmie innym z ust złe słowa i te prysną niczym bańka mydlana. Taki anioł mógłby również w decydującym momencie wyjąć człowiekowi z ręki bombę.”. 
Wyjątkowo poruszająca książka. Autorka w zaskakujący sposób ukazuje brak tolerancji wśród młodzieży. Każdego dnia na naszych oczach dyskryminuje się albo zabija ludzi z powodu ich odmienności. Życie szybko zweryfikuje takie postępowanie, a nienawiść zrodzi tylko nienawiść.


Merel całe życie uważała, że została adoptowana. Nie czuła się kochana przez własnego ojca. Ojciec jest bardzo surowy, wręcz można stwierdzić, że nie potrafi okazywać uczuć. Matka natomiast poddaje się mężowi. Niby ma własne zdanie, ale nie ma żadnego wpływu na zachowanie męża. Żyje w jego cieniu. Na szczęście dziewczyna ma swoje przyjaciółki, do czasu...

Bohaterka odkrywa na swoim ciele niepokojące łuszczenie, a skóra swędzi coraz bardziej. Z czasem skóra zaczyna pękać i krwawić, na co jej "oddane" przyjaciółki reagują ze wstrętem. Odrzucają dziewczynę, podobnie jak cała szkoła. Wszyscy brzydzą się dziewczyny. Merel cierpi na neurodermit, chorobę skóry, która nie jest absolutnie zakaźna, tylko dziedziczna. Dawni koledzy i koleżanki zaczynają ją prześladować i dokuczać na każdym kroku. W dodatku ojciec dziewczyny doszukuje się podobieństw do swojej siostry...

To naprawdę przejmująca książka o braku tolerancji i akceptacji. Problem ten dotyczy też rasizmu, homoseksualizmu... Ludzie są bardzo nietolerancyjni i autorka pokazała jak osoba prześladowana i poniżana może zostać zniszczona psychicznie. Merel przeszła piekło, w nikim nie znalazła oparcia, ani w matce, ani w siostrze. Była zdana sama na siebie. Starała się odgrodzić od tego wszystkiego niewidzialnym murem, ale mur też z czasem zaczął pękać... Jedynym "światełkiem" były odwiedziny u jej ciotki, z którą nawiązała nić porozumienia. Niestety, ojcu Merel nie podoba się ta zażyłość...

Kolejna książka o dość trudnej tematyce. Ludzie zawsze byli mało tolerancyjni. przy tym też złośliwi. Czytając tę książkę miałam nieraz łzy w oczach. Absolutnie wzruszająca pozycja, po którą warto sięgnąć. Ja tym samym wiem, że z chęcią sięgnę po inne książki Pani Heidi. Podoba mi się jej sposób poruszania tej ważnej i trudnej tematyki w książkach przeznaczonych dla młodszych czytelników. Warto zaznajomić się z dziełami Hassenmuller. Jak dla mnie autorka to mistrzyni w pisaniu książek o trudnych tematach.

Ocena ogólna: 9/10

Książkę dostałam od Oficyny Wydawniczej Foka, za co serdecznie dziękuję.



9 komentarze:

Zuziuchna pisze...

Szczerze mówiąc to nigdy nie słyszałam o tej książce, jednak sprawiłaś, że zapragnełam ją przeczytać. Chociaż na tego typu powieści trzeba mieć odpowiedni dzień..

kasandra_85 pisze...

Muszę ją przeczytać!! Wyszukujesz prawdziwe perełki, o których nawet nie słyszałam. Pozdrawiam:))

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Ja również chcę przeczytać :-) Piękna recenzja...

Lull pisze...

Przeczytałam trochę książek, które poruszają trudne sprawy, wydanych prze Ossolineum. Z autorką już się spotkałam, ale z tym tytułem jeszcze nie. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać.

Kass pisze...

Tak, tak, tak... chce ją przeczytać! Nie mam innego wyjścia - po takiej recenzji! Dopisuje do listy!
Pozdrawiam!

de_merteuil pisze...

Bardzo chętnie przeczytam! Naprawdę super recenzja. Mam nadzieję, że ja też się wzruszę. ;)

Ven pisze...

Oj, brak tolerancji i akceptacji, wszelkiego rodzaju dyskryminacja i hipokryzja to coś, czego nie znoszę najbardziej, więc na pewno ciężko byłoby mi czytać tą historię, ale może właśnie dlatego po nią sięgnę. ;)

Raya pisze...

Lubię wzruszające książki. Chociaż pewnie w tym przypadku byłabym jednocześnie zła. Nie znoszę braku tolerancji, akceptacji oraz dyskryminacji. Kiedy natrafiam na taką osobę mam wrażenie, że rzucę się do ataku albo zacznę krzyczeć ;]. Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać tą książkę, bo zapowiada się ciekawie.

Carline pisze...

Po recenzji nabrałam na nią ogromną ochotę! ;)

Prześlij komentarz

Proszę, pamiętaj, że każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania, dlatego uszanuj moje.
Komentarze obrażające mnie będą usuwane.